Pudding z chia

Moje pierwsze zetknięcie z nasionami szałwii hiszpańskiej. Zanim o nich to spójrzcie co ma chia w sobie, że świat się nimi zachwyca. A o to kilka faktów o chia:
  • Chia to źródło witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Zawiera witaminy: E, B1, B3, wapń, fosfor, magnez, żelazo, cynk i niacyna.
  • Cechuje je duża zawartość błonnika (ok. 25%), który działa korzystnie na układ trawienny.
  • Chia jest bogatym źródłem wapnia.
  • Wspomaga nawilżanie organizmu ponieważ może zatrzymywać dziesięciokrotność swojej wagi.
  • Są polecane dla diabetyków, gdyż spowalniają wchłanianie cukrów i pomagają regulować ich poziom we krwi. 
  • Nasiona chia stanowią bogate źródło kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6 w optymalnych proporcjach.
Porcja 15 g nasion Chia zawiera:
• 107 mg wapnia
• 160 mg fosforu
• 2,4 mg żelaza
• 105 mg potasu
• 59 mg magnezu
• 0,5 mg cynku

Ze względu na swoje różnorodne właściwości, nasiona chia powinny znaleźć się w naszej codziennej diecie. Można je przyrządzać i spożywać na wiele sposobów w zależności od potrzeby i upodobań:
  • jako dodatek do sałatek, owsianki, musli, ugotowanych kasz, ziemniaków, posypka do warzyw
  • dodatek do koktajli
  • zmielone nasiona chia można łączyć z mąką do wypieku ciast, chleba, naleśników
  • do puddingów, sosów, zagęszczania zup
A to przepis na mój pierwszy pudding chia. jest banalnie prosty, tylko na efekt trzeba trochę poczekać. Najlepiej zrobić go wieczorem, odstawić do lodówki a rano dodać owoce i mamy gotowe pyszne śniadanie. Śniadanko da nam niezłego kopniaczka na początek dnia. Zapraszam!
puszka czystego, najlepiej ekologicznego mleczka kokosowego
50 ml  dowolnego mleka roślinnego, polecam migdałowe
6 łyżki chia (1 łyżka to dzienna porcja dla dorosłego)
1 łyżeczka syropu klonowego lub miodu, wedle uznania
można dodać troszkę naturalnej startej laski wanilii
owoce/ bakalie/orzechy do podania

Do naczynia wlewamy oba rodzaje mleka, dodajemy miód, wsypujemy nasiona chia i wanilię jeśli mamy. Wszystko dokładnie mieszamy, najlepiej trzepaczką. Przelewamy do miseczek i wstawiamy do lodówki minimum na 4 godziny ale najlepiej na cała noc. Rano dodajemy ulubione owoce i zajadamy!

Poniżej podaję propozycję sos jabłkowy, doskonały w zimie gdy nie ma świeżych truskawek, malin czy borówek. Sos jest prosty i można go zrobić wcześniej.

2 twarde jabłka
sok z 1/2 cytryny
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki mielonych goździków
szczypta gałki muszkatołowej
(opcjonalnie) łyżeczka miodu
(opcjonalnie) 2-3 łyżki wody

 Jabłka pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w kostkę. Wrzucamy do garnka, zalewamy sokiem z cytryny, dodajemy przyprawy i dusimy do miękkości. Jeśli sos jest za gęsty dodajemy wody. Po ściągnięciu z ognia dodajemy miód i mieszamy, można pominąć miód jeśli mamy słodkie jabłka. Odstawiamy do ostudzenia.

Kopytka ala gnocchi

Zmierzyłam się z nimi! Muszę powiedzieć że ,pyszne. Nie mocno twarde - takie lubię. Nie są trudne tylko pracochłonne. Ale dają nam wiele możliwości. U mnie były z oliwą i czosnkiem, z chorizo i cebulką, z sosem pomidorowym i szynką szwarcwaldzką. W każdej wersji szybko znikały z talerza i przyznam że mam zdjęcie tylko tych z chorizo. Zapewniam ze wszystkie są pyszne:
1 kg ugotowanych ziemniaków
300 g mąki
1 jajko
sól

Uważam, że na kopytka ziemniaki jest lepiej ugotować dzień wcześniej, ale można też tego samego dnia ale trzeb je dobrze wystudzić. Następnie przecisnąć je przez praskę do ziemniaków. jako że nie posiadam starłam je na tarce i uważam, że tylko dodało to im smaku :) Do masy ziemniaczanej dodajemy mąkę, jajko i sól (u mnie łyżeczka). Wyrabiamy masę. Nie za długo, tylko do momentu aż składniki dobrze się połączą. Następnie dzielimy na mniejsze części, z każdej robimy wałeczek i kroimy na kopytka. Co do grubości i wielkości wałeczka to pozostawiam do waszej inwencji. U mnie były takie 2,5cm. W między czasie wstawiamy w garnku wodę wraz solą. Pokrojone kopytka wrzucamy na wrzątek i po wypłynięciu gotujemy chwilę i wyjmujemy łyżką cedzakową.

Sos
kawałek chorizo
1 cebula
ząbek czosnku

Chorizo kroimy w kostkę, podobnie cebulę. Na rozgrzaną patelnie wrzucamy pokrojone chorizo i cebulę i smażymy razem. Po jakiś 5 minutach dodajemy odcedzone kopytka i chwilę razem smażymy. Gotowe, smacznego!

Terrina z wędzonego kurczaka

Mama zaprasza gości:-) ja tworzę menu i ona je robi:-) To fajna opcja. Trzeba się tylko nasłuchać, że pierwszy raz, że nie wiadomo co wyjdzie, że trudne i tak dalej i tak dalej... Potem tylko wychodzą pyszne dania z których wszyscy są zadowoleni i zachwyceni a mama pęcznieje z dumy. Choć po przyjęciu mówi że już nigdy więcej. No i przychodzi kolejne przyjęcie i zaczynamy od początku zabawę! Ciekawe czy Wasze mamy też tak mają:-)
Tym razem była to prosta terrina z kurczaka i muszę przyznać, że na pierwszy raz była pyszna. Mama nie szaleje w kuchni, jak piszą 200 gram to 200 gram a nie mniej czy więcej.
Polecam! Jest dobra i idealna przystawka z niej na przyjęcie!

2 marchewki
2 ćwiartki kurczaka surowe
3 ćwiartki kurczaka wędzone
Liść laurowy
200g masła
3 łyżki musztardy francuskiej
Natka pietruszki
2 duże ząbki czosnku
200g szynki szwarcwaldzkiej
Garść obranych pistacji
Cebula

Kurczaka wkładamy do zimnej wody i gotujemy około godziny razem z cebulą, marchewką i liściem laurowym. Studzimy, ale jeszcze ciepłe mięso oddzielamy od kości i skóry. Mieszamy z masłem, musztardą, posiekaną natką pietruszki, posiekanym czosnkiem. Doprawiamy do smaku solą i dodajemy obrane, posiekane pistacje.
Keksówka wykładamy folią spożywczą, układamy na niej plastry szynki. Na tak przygotowany spód wykładamy masę, wyrównujemy i delikatnie dociskamy. Wierzch zakrywamy wystającymi kawałkami szynki i wystającą folią. Przykładamy czymś ciężkim (np.: kartonem mleka, butelką wody) i wstawiamy do lodówki na całą noc. Po wyjęciu z lodówki odwijamy folię, i ciągnąć za jej brzegi wydostajemy terrinę z formy. Kroimy ostrym nożem. Podajemy samą np z odrobiną sosu chrzanowego lub tak jak u mamy było z sałatką.